Historia Marysi

I to jest Marysiu jedyny pomnik jaki Tobie ,,postawiłam” w Skawinie i nie tylko.

MARYSIA

Nasze pierwsze spotkanie to eksplozja zachwytu, ale wyłącznie z mojej strony. Marysia nie ufała ludziom. Zbyt wiele doświadczyła krzywdy z ich strony. Przyszła do nas na zajęcia wyłącznie dlatego, że przyprowadził ją jej dobry przyjaciel  Zbyszek.

Pani Marysiu – pytam – co lubi Pani robić? – to zwykle pierwsze pytanie jakie kieruję w stronę nowego kandydata na terapię. Odpowiedź Marysi jest taka: aniołku ( tak już będzie się do mnie zwracać do końca życia) – zgub literkę ! Jaką  – pytam. Pani – odpowiada Marysia. I tak już zostanie. Dla wszystkich których pokocha. Nie jest ,,panią” , jest bliską sercu Marysią. A życzliwi i jej ulubieńcy dostają nowe imiona: Aniołku z nieba. Tym sposobem Marysia nigdy nie pomyli imion nowopoznanych osób:).

Po takim przywitaniu mówi, że lubi rysować. Wszystko co wtedy mieliśmy to zwykłe kredki i papier ksero. Podaję Marysi to co mam, a ona w kilka chwil, ,,od niechcenia” zostawia na tej niepozornej kartce ….arcydzieło. Odbiera mi mowę. Dosłownie! Na kartce widzę dwa piękne łabędzie na jeziorze w światło cieniach falującej wody. Nie, nie był obrazek, to było już wtedy małe dzieło sztuki. Tak, po prostu namalowała obraz. I zajęło to 3 minuty, może 5! Nie mogłam mówić, ale pomyślałam: będziesz malować, malować na płótnie!

I stało się tak! Cztery miesiące później mieliśmy już pracownię plastyczną i oddzielny stolik dla Marysi z jej słoiczkami, zakrętkami pełnymi farb olejnych z ulubioną ultramaryną, pędzlami i czego tylko chciała. Widząc jak maluje, jak jest szczęśliwa wśród swoich kwiatów, ,,japonek”, dzieci i zwierząt zawsze wtedy i jeszcze teraz , już trzy lata po jej odejściu, ogarnia mnie wzruszenie.

Bóg przez ręce ludzi ocalił jej wielki talent i nie pozwolił by odszedł wraz z nią. Ostatnie 10 lat życia Marysia nareszcie robiła to o czym zawsze marzyła.  Mogła malować. Dzięki temu , że powstał ( dla niej) ten dom, w którym serdeczne serca otoczyły ją miłością, zrozumieniem. Ktoś kupił  dla niej pierwsze farby, podobrazia i pędzle. Ktoś zorganizował wystawę. Jedną, drugą, kolejne. Bo twórczość Marysi była eksplozją blisko 50 lat tłumionego talentu! W tym czasie powstało blisko 1000  prac! Skawiński Nikifor , jak o niej mówimy, jej życie, stało się inspiracją dla takich jak ona. W roku jej śmierci zorganizowaliśmy I Małopolski Konkurs Artystyczny im. Marii Grucy. I to jest Marysiu jedyny pomnik jaki Tobie ,,postawiłam” w Skawinie i nie tylko. Tego z pewnością byś chciała, by ci którym życie rozdało ,,gorsze karty”, mieli swoją szansę. By i ich talenty zobaczył świat i zachwycił się nimi!
I dzieje się to niezmiennie od trzech lat, gdy wyczytany z imienia i nazwiska artysta wychodzi, by odebrać gratulacje i nagrodę, oczy  zebranych na sali zgodnie wyrażają jedną emocję: NIEDOWIERZANIE. Tak, to w takich osobach, niepozornych, niemalże z marginesu życia, ukryty jest wielki talent. By mógł być wydobyty z cienia potrzebne było Twoje życie Marysiu!

Stasia Szczepaniak
6 marca 2019 r.